Wiosna w Rezerwacie

Okrutny los zrządził, iż w tym roku nie mogą Państwo cieszyć się wiosną w Krzemionkach. Nic jednak straconego, z nieukrywaną przyjemnością postaram się opisać „co w trawie piszczy” w naszym Rezerwacie. Natura jak wiadomo rządzi się swoimi prawami i wbrew zakazom, nakazom oraz ograniczeniom wiosna zagościła już na dobre w Rezerwacie Krzemionki.

Uwielbiam obserwować wiosnę w przyrodzie, bo zawsze zaczyna się tak subtelnie i urokliwie zanim wybuchnie soczystą zielenią, kolorami i zapachami.

Wiele miejsc w lesie pokryta jest przez „dywany” barwinka pospolitego (Vinca minor), to gatunek wskaźnikowy starych lasów. Z uwagi na wartość dekoracyjną, barwinek pospolity był powszechnie niszczony. Dziś roślina ta znajduje się pod ochroną. Barwinek pospolity to także roślina lecznicza, znana głównie w medycynie ludowej. Surowcem leczniczym jest ziele pozyskiwane w okresie kwitnienia, które zawiera szereg składników czynnych o działaniu przeciwkrwotocznym, hipotensyjnym, przeciwbólowym, przeciwzapalnym, przeciwmiażdżycowym, nasercowym i uspokajającym. Papka ze zmiażdżonych liści nałożona na ranę ma właściwości gojące i ściągające. Jednak (jak to nieraz bywa w przypadku ziół) barwinek pospolity jest równocześnie rośliną trującą! Z innych interesujących informacji na temat tej niepozornej rośliny dodam, iż wywaru z barwinka używano niegdyś do farbowania pisanek wielkanocnych.

A tu wśród barwinka przysiadł Latolistek cytrynek, listkowiec cytrynek (Gonepteryx rhamni) to dość pospolity w Polsce motyl dzienny o pięknych żółtych skrzydłach. Nie jest on jednak tak zwyczajny jakby się mogło wydawać, bowiem jest jednym z najbardziej długowiecznych motyli Europy. Żyje do jedenastu miesięcy! (Większość znanych nam gatunków motyli żyje tylko kilka tygodni). Motyle te zimują w opadłych liściach, w szczelinach skalnych czy dziuplach. Wiosną pojawiają się najpierw bardziej intensywnie wybarwione samce, później dołączają do nich samice. Co ciekawe latolistki zapadają w sen dwa razy w roku, nie tylko zimą, ale też latem. Swą nazwę zawdzięczają nie tylko ubarwieniu skrzydełek, ale przede wszystkim cytrynowemu zapachowi. Mnie niestety nie udało się powąchać latolistka. To jeden z najwcześniej pojawiających się wiosną motyli. Dzięki temu to jedne z nielicznych owadów, które zapylają pierwiosnki.

Skoro więc beztrosko fruwają latolistki, muszą gdzieś być pierwiosnki. Trochę się naszukałam zanim udało mi się wypatrzeć krzemionkowskiego pierwiosnka, ale jest!

Piękny, prawda?

Pierwiosnek lekarski (Primula veris) to gatunek kępkowej, wieloletniej rośliny leczniczej z rodziny pierwiosnkowatych. Roślina jest także dość często uprawiana. Znajduje się pod częściową ochroną. Mało, że ładny to jeszcze jadalny, zarówno jego liście jak i kwiaty nadają się do spożycia. Nie bez powodu określa się go mianem – lekarski. Działa moczopędnie i wykrztuśne. Jednak nie należy jej spożywać na surowo, ponieważ zawiera saponiny, które mogą być szkodliwe. Młode liście pierwiosnka lekarskiego dodawano do sałatek ze względu na zawarta w nich witaminę C. Medycyna ludowa ma bardzo szerokie zastosowanie pierwiosnka, ale do ciekawostek należy nalewka z kwiatów pierwiosnka, którą podawano jako lek na jąkane. Dla mnie poszukiwania pierwiosnka miały właściwości antydepresyjne…

Nieopodal pierwiosnka natknęłam się na takie oto niebiesko-fioletowe cudo, które fachowo nazywa się miodunką miękkowłosą (Pulmonaria mollis).

Jest i ładna, i pożyteczna, bowiem zawiera saponiny, flowanoidy, kwasy organiczne, śluzy, garbniki i sole mineralne. W składzie występuje 2,5% krzemionki i cystolity szczawianu wapnia. Jest szczególnie popularna w fitoterapii, lecznictwie ludowym i homeopatycznym. Napar stosuje się przy nieżytach górnych dróg oddechowych i stanach zapalnych oskrzeli. Liście miodunki są jadalne nawet na surowo. Można je w zimie znaleźć pod śniegiem. Stanowią jedno z nielicznych źródeł witaminy C dostępnych w naszym klimacie w zimie. Kwiaty miodunki są silnie miododajne i cecha ta była zapewne podstawą do powstania nazwy rodzajowej tej rośliny. Miodunka pochodzi z Europy i Kaukazu. Na świecie występuje w 16 gatunkach, ale na terenie Polski spotkamy zaledwie 4 gatunki dziko rosnące. Jest to dość rzadko spotykaną rośliną, tym bardziej cieszę się, że mogę ją Państwu zaprezentować.

Tą roślinę chyba, każdy z nas zna, choćby z opakowań specyfików na kaszel.

Podbiał pospolity – zwany także „Bożym liczkiem” i „oślą stopą” – to bylina, która kwitnie w marcu, jeszcze zanim rozwiną się jej liście. Żółte kwiaty podobne do mniszka lekarskiego, ale smuklejsze i mniejsze, są okryte od dołu fioletowymi łuskowatymi koszyczkami. Koszyczki te zamykają się na noc. Podbiał występuje na całej półkuli północnej. Najczęściej można go spotkać nad brzegami rzek i strumieni, na skrajach lasów – wszędzie tam, gdzie gleba jest gliniasta. Jego właściwości doceniał już sam Hipokrates – uważał go za niezwykle cenny lek na kaszel. Łacińska nazwa Tussilago farfara oznacza w dowolnym tłumaczeniu „odstraszacz kaszlu”. Podbiał można także dodawać do sałatek wiosennych, tym bardziej, że roślina ta nie podlega ochronie.

Na koniec mej wyprawy wiosenna oczywista oczywistość, czyli stokrotka pospolita (Bellis perennis).

Jej śliczne białe kwiaty z jaskrawożółtymi oczkami, są pierwszymi kwiatami wiosny. W rzeczywistości stokrotka kwitnie przez „okrągły” rok, nawet pod śniegiem! Jest znaną rośliną leczniczą, ale i coraz częściej docenianą w kuchni. Do celów kulinarnych wykorzystywane są liście i koszyczki kwiatowe, o smaku określanym jako „orzechowy”, używane do sporządzania sałatek wiosennych, zup, sosów, ale nie tylko. Stokrotka wchodzi również w skład herbat ziołowych. Mam również dobrą wiadomość dla osób, które nie przepadają za swoimi piegami – olejek ze stokrotek może je rozjaśnić.

Ostatni rzut oka na rezerwat i powrót do mniej kolorowej rzeczywistości.

Mam nadzieję, że już niedługo znów będziemy mogli zaprosić Państwa do naszego Muzeum i o przyrodzie będę opowiadać na jej łonie. Póki co musimy sobie jakoś radzić. Zachęcam wszystkich do obserwowania przyrody choćby przez okno i dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Beata Celebańska